Prague Long Distance Challenge 2015

W sobotę 22 maja 2015 roku, jako urozmaicenie naszej sportowej rywalizacji, zdecydowaliśmy się wziąć udział w zawodach na długodystansowych ze wspólnego startu.

Zawody odbywały się w Pradze na Wełtawie – dystans 4500m, start wspólny, trzy nawroty, kategoria MIXT.

Polskę na tych zawodach reprezentowali oprócz nas MRKS Gdańsk oraz KTW Wrocław. Zawody rozpoczęły się wcześnie rano. Zgłoszone osady zostały podzielone na dwa biegi eliminacyjne a z nich zostali wyłonieni finaliści (zwycięzca z każdego biegu i osady z trzema najlepszymi czasami). Nasza osada w taktycznie po mistrzowsku rozegranym pojedynku zwyciężyła eliminacje, jako przeciwników mieliśmy dwie ekipy węgierskie oraz jedną z Czech. Z kolejnych eliminacji do finału dostały się osady MRKS Gdańsk i KTW Wrocław oraz młoda osada DAGONDBAND z Czech. Wyścig finałowy był niezwykle emocjonujący, od samego startu wszystkie osady płynęły razem w jednej linii i bardzo niepokoiliśmy się o przebieg nawrotu, pierwsza prosta była najdłuższa i płynęliśmy z prądem. Niestety nasze obawy potwierdziły się, podczas próby ucieczki zostaliśmy uderzeni w tył łodzi przez osadę węgierską i częściowo obróceni. Nasi najwięksi rywale z MRKS po minięciu boi nawrotowej skierowali się pod brzeg, aby uniknąć wartkiego prądu rzeki, za nimi podążyli Czesi. Widząc uciekające nam łódki nasz sternik podjął dość ryzykowną, ale jedyną w tej sytuacji decyzję dającą nam nadzieję na odrobienie strat - zdecydował, że będziemy płynąć środkiem mocując się z większym prądem, ale unikając fali wyprzedzających nas łodzi oraz strat czasowych na spływanie do brzegu, a potem od brzegu do kolejnej boi nawrotowej. Naszym zadaniem było odrobić stracony dystans i jako pierwsi dotrzeć do kolejnego nawrotu tak aby wypracować sobie dogodną pozycję do wykonania tego manewru. Powodowani jego bardzo zdecydowanym dopingiem i mobilizując wszystkie siły udało nam się dotrzeć do nawrotu na pierwszej pozycji tuż przed kolejnymi łodziami, nawrót pokonaliśmy tym razem bez perturbacji i stawka się ponownie wyrównała, aczkolwiek mieliśmy niewielką przewagę, którą w trakcie dystansu staraliśmy się powiększać. Kolejne zbliżenie się do nawrotu kosztowało nas dużo wysiłku, ale udało nam się po idealnie wykonać ostatni manewr i po pięknym finiszu zdecydowanie wyprzedziliśmy resztę stawki.

Zawody bardzo nam się podobały, nietypowa formuła zapewniła ogromną dawkę adrenaliny, rywalizacja była wyjątkowa i długo emocjonowaliśmy się zwycięstwem. Ceremonia dekoracji była bardzo radosna, okraszona tańcami a oryginalne nagrody upamiętnią na długo to wydarzenie. Cała ekipa świętowała zwycięstwo wieczorem na Praskiej starówce. Obiecaliśmy sobie powrót za rok.